Ja i 4 ściany.

| by | Moje wpisy | 0 comments:

24 godziny – ja i 4 ściany. EKSPERYMENT.

Co się dzieje z człowiekiem wyizolowanym od ludzi, bez świata zewnętrznego, komputera, telefonu w nieznanej przestrzeni?

W zeszłym tygodniu podjąłem się eksperymentu, podczas którego założyłem sobie, że będę przez 24h:
w pełnym odosobnieniu i zamknięciu,
bez dostępu do komputera, telefonu, facebooka, tv i radia,
bez komunikacji ze światem zewnętrznym – zero innych ludzi.
Reasumując: Ja. 4 ściany. Cisza.
Nie miałem scenariusza.
W tym celu zamieszkałem w 14 metrowym pokoju hotelowym poznańskiego Hotelu GOLD. Eksperyment zacząłem równo o 14.00 18 Marca i zakończyłem po 24 godzinach. Zabrałem ze sobą tylko: odzież, kosmetyki, kamerę, czyste kartki i długopisy, zegarek oraz wyżywienie i napoje na 24h. Nic więcej.
Co chciałem osiągnąć? Chciałem sprawdzić jak radzę sobie z własnymi myślami oraz emocjami przy tak wielu ograniczeniach (brak ludzi, planu działania, telefonu, Internetu, muzyki a także brakiem możliwości kontaktu z bliskimi czy pracownikami). Po drugie chciałem sprawdzić czy potrafię odnaleźć się w takiej przestrzeni i co się dzieje ze mną podczas tych 24 godzin.

Co się działo?
Pierwsza godzina izolacji. Zaskoczenie. Robię rzeczy odwrotnie niż zwykle. Jestem ogromnym hotelowym bałaganiarzem. Z reguły w pierwszych 15 minutach od zameldowania, mój pokój wygląda jakby przeszedł po nim huragan. Podczas eksperymentu było inaczej. Zacząłem wszystko układać idealnie. Zacząłem od odzieży, kosmetyków, ręczników. Kończąc na hotelowych kosmetykach. Następnie zacząłem tworzyć swoją przestrzeń, w której będę dobrze się czuł – ułożenie łóżek, zasłonięcie zasłon, ustawienie temperatury itd.
Po stworzeniu przestrzeni usiadłem na łóżku z myślą. I co dalej? Wtedy zaczęły przychodzić najróżniejsze myśli. Zabrałem, więc pustą kartkę i postanowiłem zaplanować te 24 godziny. Tak miało nie być. Miałem iść za procesem. Tu i Teraz. Stworzyłem plan: zrobić coś dla siebie, dla innych, biznesu, niezaplanowane. Następnie wziąłem puste kartki i stworzyłem ponad 30 kartek z nagłówkami dotyczącymi tematów osobistych i biznesowych. Co dalej się z nimi stało? Pozostały niewypisane. Pierwsze trzy godziny, były dla mnie bardzo trudne. Mój organizm bronił się. Nie znał tej sytuacji. Miałem duże napięcie w sobie. Zaobserwowałem u siebie strach, przyspieszone bicie serca, zimne dłonie oraz stany lękowe. Następne godziny to nalot tysiąca myśli i analiz przerywany wieloma kilkunastominutowymi drzemkami. Co się działo dalej? Następne godziny to stan pożądany. Zacząłem sobie radzić z nową sytuacją, odczuwając przyjemność z totalnej izolacji i ciszy, której do tej pory tak naprawdę w taki sposób nie doświadczyłem. O 24 postanawiam iść spać. Podejmuję próbę. Cała noc jest przerywana wielokrotnie myślami. Mój organizm domaga się wsparcia. Wstaję w nocy i zjadam połowę czekolady. Do tej pory nie zdarzyło mi się to nigdy bym w nocy cokolwiek jadł, tym bardziej czekoladę. Rano budzę się o 8. Jaki był mój stan? Byłem wyczerpany psychicznie i fizycznie. Takiego stanu nie osiągnąłem po najcięższych „maratonach” szkoleniowych. Powoli zacząłem wracać do formy, tak by około 12 zacząć proces wracania do rzeczywistości. Zacząłem myśleć, co będę robił po wyjściu z izolacji, zacząłem się pakować, sprzątać pokój. Ostatnia godzina to etap chodzenia po pokoju i odliczanie każdej minuty.
O czym myślałem podczas eksperymentu? O życiu, marzeniach, realizowaniu siebie. Czy myślałem o innych? Nie. Zaskoczyło mnie to. Nie myślałem o ludziach mi bliskich za murami pokoju, nie brakowało mi telefonu, nie myślałem o tym co za oknem.
W wielkim skrócie tak wyglądał eksperyment.

Co dzięki niemu osiągnąłem?
SPORO. Po pierwsze doświadczyłem nowej sytuacji i przyjrzałem się sobie w okolicznościach, w których nie byłem nigdy wcześniej. Była to niesamowita podróż bez biletu jednak w konkretnym celu – jeszcze lepiej się poznać. Po drugie nauczyłem się jeszcze lepiej radzić sobie z myślami i emocjami. Osiągnąłem stan, w którym całkowicie kontrolowałem swoje myśli bez względu, czego one dotyczyły. Okazało się, że izolacja nie stworzyła mi warunków, w których wpadłbym na coś WOW lub odkrył w sobie nową pasję czy talent. Wręcz przeciwnie. Potwierdziła to, co wiem. Eksperyment dowiódł, że można żyć w izolacji bez świata zewnętrznego, ale mi osobiście jest to obca przestrzeń. Wolę zamykać się od świata zewnętrznego z rzeczami, które wybieram świadomie a nie odrzucam. Lubię izolację pośród przyrody, ulubionej muzyki i książki. Izolacja w totalnej ciszy w 4 ścianach to nie moja bajka.

Jaki mam kolejny pomysł? Chciałbym przeprowadzić podobny eksperyment (takie same założenia), ale w zamknięciu się z innymi ludźmi – w grupie. Założenie główne: ludzie się nie znają. Może wkrótce …

11035458_963439576999699_6375107668631005311_o